
Przyzwyczailiśmy się już do tego, że za przyłapanie na przekroczeniu prędkości w terenie zabudowanym o ponad 50 km/h automatycznie traci się prawo jazdy. Teraz ten przepis został rozszerzony również o teren niezabudowany, o czym wielu kierowców nadal nie wie. Zmiana ma podnieść poziom bezpieczeństwa na polskich drogach i może mocno zaboleć tych, którzy ignorują ograniczenia prędkości.
Zgodnie z nowymi przepisami, policja może zatrzymać dokument kierowcy, jeśli ten na drodze jednojezdniowej dwukierunkowej przekroczy dozwoloną prędkość o więcej niż 50 km/h.
Przepis ten nie dotyczy natomiast autostrad oraz większości dróg ekspresowych (dwupasmowych) – tutaj nic się nie zmienia.
Kierowcy z ciężką nogą powinni szybko przyswoić sobie nowe zasady. Zwłaszcza, że statystyki są nieubłagane: tylko w 2024 roku w Polsce prawo jazdy za zbyt szybką jazdę straciło ponad 26 tysięcy kierowców.
Choć polskie przepisy mogą się wydawać bardzo restrykcyjne, to na tle innych europejskich krajów wcale takie nie są. Przykładowo: w Niemczech prawko można stracić za przekroczenie prędkości o 26–30 km/h w terenie zabudowanym. W Rumunii jazda o 50 km/h ponad limit oznacza odebranie prawa jazdy na 90 dni, a we Włoszech kierowca, który zostanie przyłapany na przekroczeniu prędkości o 40–60 km/h może dostać mandat w wysokości ponad 2000 euro, a jego uprawnienia zostaną zawieszone na okres od jednego do trzech miesięcy.