
Kiedyś: standard. Dziś coraz mniej właścicieli samochodów decyduje się na samodzielne przeprowadzenie różnych napraw czy wymian elementów eksploatacyjnych, jak klocki hamulcowe, oleje, filtry etc. Jeśli lubisz majsterkować przy aucie, to musisz wiedzieć, że samodzielna naprawa samochodu przed domem nie zawsze jest legalna. Po szczegóły zajrzyj do naszego poradnika.
To gmina określa zasady użytkowania terenów, również tych prywatnych. Jeśli plan dla nieruchomości nie uwzględnia prowadzenia działalności polegającej na naprawach samochodów, to przeprowadzając je regularnie właściciel naraża się na problemy – głównie ze strony sąsiadów, którym może przeszkadzać hałas. Warto zatem zacząć od wizyty w gminie i sprawdzenia, co stanowią lokalne przepisy.
Nawet jeśli samodzielne naprawy samochodu nie są wprost zabronione, to gmina z pewnością wymaga, aby nie powodowały one zanieczyszczeń gleby, wody czy powietrza. Wiele samorządów zaznacza również, że wszelka działalność prowadzona na terenie prywatnej nieruchomości nie może być uciążliwa dla sąsiadów.
Są również gminy, które jednoznacznie zakazują wymiany płynów eksploatacyjnych czy prowadzenia napraw blacharsko-lakierniczych na prywatnych posesjach.
W jeszcze gorszej sytuacji są osoby mieszkające w budynku wielorodzinnym zarządzanym przez wspólnotę lub spółdzielnię mieszkaniową. W regulaminach standardowo znajdują się zapisy zabraniające naprawiania samochodów na terenach wspólnych, czyli np. na parkingu pod blokiem. Oczywiście każdy przymknie oko na wymianę kół, ale już remont silnika, który generuje zanieczyszczenie nawierzchni, może być sporym problemem i przyczyną sąsiedzkiego konfliktu.
Jeśli regulamin lub lokalne przepisy zabraniają prowadzenia takich prac, a właściciel auta to zignoruje, musi się liczyć z ryzykiem ukarania mandatem w kwocie do 500 zł. Jeśli sytuacja się powtórzy, sprawa trafi do sądu, który może nałożyć karę grzywny w wysokości nawet 5000 zł.
Z kolei w przypadku, gdy naprawa spowoduje zanieczyszczanie środowiska (np. właścicielowi auta zostanie udowodnione nielegalne pozbycie się zużytego oleju silnikowego), w grę będą wchodzić znacznie poważniejsze konsekwencje, włącznie z karą pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat.