
Wielu kierowców z góry zakłada, że serwisowanie auta w ASO to głupota, a na pewno rozrzutność. Okazuje się, że niekoniecznie. Autoryzowane Stacje Obsługi często organizują atrakcyjne promocje, dzięki którym różnice cenowe między nimi a niezależnymi warsztatami nie są wcale wysokie. Bywają również sytuacje, w których po prostu opłaca się kupować części w ASO, a kilkoma przykładami podzielimy się w naszym poradniku.
To praktyka obowiązująca w wielu markach motoryzacyjnych, jak chociażby w Volvo. Im starszy jest samochód (do pewnej granicy wieku, najczęściej 8-10 lat), tym wyższy rabat kwotowy uzyska właściciel. Dealerzy chcą w ten sposób zyskać lojalnych klientów, którzy zwiążą się z marką na dłużej. Rabaty na części i robociznę mogą tutaj sięgać kilkudziesięciu procent.
Gwarancja fabryczna na samochód nie obejmuje elementów eksploatacyjnych, takich jak klocki czy tarcze hamulcowe, wycieraczki, oleje etc. Przy okazji przeglądu zawsze warto podpytać o koszt wymiany – autoryzowane serwisy są skłonne podzielić się z klientem sporym rabatem, jeśli ten i tak zostawia u nich pieniądze w ramach przeprowadzanego przeglądu.
Do niektórych modeli samochodów bardzo trudno jest kupić nieoryginalne części, nawet renomowanych producentów. Słaba dostępność dotyczy również kluczowych podzespołów, jak elementy napędu czy elektronika. W takiej sytuacji zawsze warto zadzwonić do ASO (a najlepiej kilku) i zapytać o cenę, która w tym przypadku nie jest priorytetem – ważniejsze jest to, aby rzeczywiście kupić potrzebne części i przywrócić samochód do stanu bezpiecznego użytkowania.
Jeśli samochód do tej pory był serwisowany w ASO lub został zakupiony jako fabrycznie nowy/używany u danego dealera, to właściciel może liczyć na rabat lojalnościowy. Warto o niego zapytać sprzedawcę auta, który porozmawia ze swoimi kolegami z serwisu.